Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Krem chałwowy - idealny na Mazurek (w towarzystwie kwaśnego dżemu)

Kolejna wariacja na temat smarowidła do tradycyjnego mazurka. Chałwa sama w sobie jest dosyć ciężka i słodka, dlatego dobrze jest połączyć ją z jakimś kwaśnym dżemem - np. z aronii, czy czarnej porzeczki. 
Ten krem sprawdzi się nie tylko na Mazurkach, można go śmiało dodać do innych wypieków, lub po prostu posmarować nim herbatnika, czy inne ciacho! :)





Czego nam trzeba?
- 150g chałwy
- 3 łyżki cukru pudru
- 7 łyżek śmietany kremówki (ok 100ml)

Do zrobienia spodu mazurka możecie wykorzystać TEN przepis.
Dodatkowo - nie za słodki dżem ( u mnie domowy z czarnego bzu), ulubione orzechy, bakalie

Przygotowanie:

Chałwę pokruszyć i utrzeć z cukrem, dodać śmietankę (lub po prostu wszystko razem zmiksować) i podgrzać na małym gazie. Podgrzewając mieszać aż masa zgęstnieje. 




Upieczony spód mazurka posmarować dżemem, a następnie ostudzoną masą chałwową. Ozdobić bakaliami, orzechami czy rozpuszczoną czekoladą według uznania.



Uwaga: orzechy można dodać również bezpośrednio do masy.  



W towarzystwie innych mazurków
Mazurki: chałwowy, migdałowy, kajmakowy i pijany kakaowy, oraz blok czekoladowy, ciastka "pieguski" i babka czekoladowo- waniliowa

Jak te słodkości szybko znikają!



Wielkanocne Smaki - edycja IV Smaki dzieciństwa Smaki dzieciństwa Wielkanocne Smaki - edycja IV Domowy Wyrób

poniedziałek, 16 września 2013

Ciasto pleśniak

Pleśniak to jedno z ciast kojarzących mi się z dzieciństwem. W sumie, to gdy próbuję sobie przypomnieć jakieś ciasta, które piekła moja mama (a nie robiła tego znowu tak często) do głowy przychodzi mi właśnie to. Co ciekawe nawiedza mnie wspomnienie najgorszego wydania tego ciasta, kiedy to mama dodała do niego konfitury tak kwaśne, że rozwarstwiałam swój kawałek by móc się ich pozbyć i zjeść same słodkie, kruche ciasto. ;)
Mam nadzieję, że nie zniechęci was nazwa, która zapewne miała być nawiązaniem do wyglądu piany z białek, bo ciasto jest naprawdę pyszne.


Składniki:
25 dag margaryny
3 szkl mąki
4 jajka (osobno białka i żółtka)
1 szkl cukru
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru wanilinowego (8 g)
dżem, konfitury czy powidła (nie za słodkie, nie za kwaśne) - u mnie powidła śliwkowe. I  mnie osobiście jakoś bardziej pasują tu ciemne konfitury, czy powidła.



Z mąki, proszku, margaryny, żółtek, 1/2 szkl cukru i cukru waniliowego szybko zagnieść ciasto. Ważne by nie wyrabiać go za długo i nie ogrzewać za bardzo dłońmi. Wyrobione ciasto włożyć do lodówki na ok 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto podzielić na 3 części i do jednej z nich wgnieść kakao. 
Na wysmarowanej tłuszczem tortownicy ułożyć jedną jasną część ciasta (ja po prostu wylepiłam sobie ten spód kawałek, po kawałku, po czym wyrównałam szklanką), posmarować ją konfiturami. Na tę warstwę zetrzeć na tarce o grubych oczkach ciemną część ciasta. 
Kolejna warstwa to piana z białek, ubitych na sztywno z 1/2 szkl cukru. Na pianę zetrzeć ostatnią część ciasta.
Piec ok 40 min. w temperaturze 200 stopni.  


 Ciasto można posypać cukrem pudrem, jeśli tylko ktoś ma takie życzenie :)